Jak nauczyć się angielskiego? Moje sposoby

jak nauczyć się angielskiego

„Jak nauczyć się angielskiego?” – na całym świecie pytanie te pada bardzo często. Zważając na to, że żyjemy w erze skomputeryzowanej, gdzie dostęp do każdych treści jest banalnie prosty – moim zdaniem ludzie zbyt dużo czasu poświęcają na zastanawianie się nad tym, zamiast próbować. Nie mniej jednak warto mieć na uwadze, że czasem w Internecie pojawiają się wpisy takie jak ten – od osoby, która przeszła tą drogę i wie, co jest najlepsze, a czego lepiej unikać.

Chciałabym zaznaczyć, że na naukę języka angielskiego nie wydałam ani złotówki. Nie liczę zakupu książek, których na dobrą sprawę mogłabym nie kupować, z tego też powodu w tym wpisie nie pojawi się spis literatury. Wszystkie zaprezentowane przeze mnie treści będą dostępne całkowicie za darmo. Jestem już na nieco wyższym poziomie, niż „Kali być, Kali jeść”, jednak wpis ten jest kierowany głównie do osób bardzo początkujących. Możliwe jednak, że również osoby nieco bardziej zaawansowane znajdą tu inspirację, dlatego zachęcam każdego do lektury.

Po co uczyć się języka angielskiego?

Według Wikipedii, język angielski jest używany przez 527 milionów ludzi. Ludność świata wynosi około 7,5 mln, więc już prawie co dziesiąta osoba na świecie mówi w języku angielskim. Nie sposób nie zauważyć, że jest to język używany powszechnie – nie tylko w rozmowach, ale także w biznesie (czyt. zapożyczenia nazw stanowisk), muzyce, filmach i… co tu dużo gadać – angielski jest wszędzie.

Wiele tracimy nie znając tego języka. Przede wszystkim, odcinamy sobie możliwość kontaktu z osobami, które nie znają polskiego – bo to żadna nowość, że obcokrajowcy nie znają naszej pięknej polszczyzny. W ten sposób możemy stracić szansę na uzyskanie wartościowych kontaktów biznesowych, czy po prostu nie poznamy kogoś, kto mógłby być naszym serdecznym przyjacielem lub partnerem. Mamy bardzo utrudnioną możliwość zapoznania się z anglojęzycznymi dziełami i z reguły jesteśmy skazani na tłumaczy. Jeśli jednak nie przetłumaczą oni filmu, książki, którą jesteśmy zainteresowani, to mamy ogromny problem.

Z tego powodu możemy też być gorzej postrzegani na rynku pracy. Firmy często nawiązują kontakt z zagranicznymi kontrahentami i angażują w to pracowników, a „yyy, sorry no understand” (co łamanym angielskim znaczy – przepraszam, nie rozumiem) nie wpłynie pozytywnie zarówno na wizerunek firmy i rozwój współpracy.

Jak nauczyć się angielskiego?

Chęć a realizację wbrew pozorom nie dzieli daleki dystans. Jeśli ktoś pyta mnie, jak nauczyć się angielskiego, nie podaję mu metod, które wymagają inwestycji tony pieniędzy i są skomplikowane. Moim zdaniem rozsądnie jest się rozgrzewać – nie tylko w sporcie, ale także w wysiłku umysłowym. Jeśli za szybko zaczniemy, to skończy się to czkawką i bardzo szybko stracimy ochotę na kontynuację nauki.

W poprzednim akapicie wybrałam kilka powodów, dla których warto się uczyć. Są one ważne dla mnie – lubię rozmawiać z ludźmi z całego świata, a znajomość wyłącznie polskiego uniemożliwiałaby mi to. W imię zasady, by nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka, staram się też różnicować klientów i współpracować zarówno z rodakami, jak i z obcokrajowcami. Nim zaczniesz naukę, sama musisz wiedzieć, w jakim celu to robisz – by w momencie kryzysu przypomnieć sobie i powiedzieć na przykład – „chciałabym zwiedzić Londyn, a przecież nie będę latać po mieście z rozmówkami” lub „chciałabym nareszcie zmienić pracę, ale póki nie nauczę się języka, nie ma o tym mowy”.

Ah te złe smartfony… a może jednak nie?

Zdarza mi się jeździć autobusem, pociągiem, ogółem mówiąc – jako pasażer. Wtedy, jeśli kierowca mnie o to nie prosi, mogę być skupiona na tym, co mi się podoba. Mogą to być inspiracje z Pinterestu, fotki znajomych z Instagrama i nie tylko to. Mogę też czterdziesty czwarty raz słuchać tej samej piosenki i po raz kolejny obserwować drogę z pracy do domu, która, o dziwo, przez ostatnie 9 godzin nie uległa ogromnej metamorfozie. Wręcz przeciwnie – od paru miesięcy wygląda dokładnie tak samo.

W związku z tym, jaki jest sens oglądania tak banalnego obrazu kilka razy, skoro w tym czasie można nauczyć się czegoś nowego? Ano właśnie, i tutaj, niczym zbawienie, przychodzi nasz smartfon. Spotkałam się z ogromną nagonką na ludzi spędzających wolny czas ze smartfonem… dopóki nie przesadzasz, nie zaniedbujesz obowiązków, siebie, relacji z innymi i tak dalej, to myślę, że nie ma problemu. Szczególnie, że teraz będę mówić o tym, jak dzięki temu małemu ekranikowi zyskać naprawdę wiele. Mój ma wiele dobrych zastosowań (+ kilka chochlików, ale coraz lepiej udaje mi się je redukować), jednak tym razem powiem wyłącznie o tym, jak dzięki niemu wspomagam się w nauce języka.

Duolingo jest odpowiedzią na pytanie, jak nauczyć się angielskiego. Przez wiele osób została ona uznana za najlepszą w swojej kategorii, co zresztą nie dziwi – jest absolutnym gotowcem, którego wystarczy zainstalować i trzymać się jego planu. Aplikacja bardzo intuicyjna, bardzo sobie chwalę i chętnie z niej korzystam. W wersji polskojęzycznej jest wyłącznie kurs języka angielskiego, natomiast w wersji angielskojęzycznej jest ich mnóstwo – dlatego angielski warto poćwiczyć tutaj jako pierwszy.

Memrise to kolejna propozycja na to, jak nauczyć  się angielskiego i jednocześnie nie marnować czasu, mając do dyspozycji wyłącznie smartfon. Jest to bezpośredni konkurent Duolingo – równie bardzo udany, jednak nieco mniej popularny. Warto jednak mieć go na uwadze i przetestować obydwie aplikacje.

Kiedy chcemy wejść o stopień wyżej…

Samodzielna nauka angielskiego jest o tyle problematyczna, że sami musimy wiedzieć, kiedy wskoczyć na następny poziom. Z drugiej strony, taka elastyczność może bardzo pozytywnie wpłynąć na proces nauki, bo ustalimy sobie plan lepszy, niż korepetytor, któremu dodatkowo musielibyśmy zapłacić niemałe pieniądze.

Duolingo i Memrise to świetne aplikacje, jednak nie nauczymy się z nich wszystkiego. Są świetne do załapania podstaw, jednak naszym celem jest dobre rozumienie ze słuchu, pisanie i mowa. Świetny sposób na ćwiczenie rozumienia ze słuchu to podcasty – dla początkujących BBC przygotował świetny kurs. Nagrania są dostarczone wraz z transkrypcjami, więc w razie niezrozumienia czegoś, śmiało możemy zerknąć w nie i wypisać słówka, których nie rozumiemy. Pójściem o krok dalej będzie słuchanie różnotematycznych podcastów, nie od BBC, ale po prostu – anglojęzycznych. Sporadycznie są do nich dostarczane transkrypcje, jednak ich największym plusem jest to, że są tworzone jak dla rodowitego Anglika, który nie wymaga, by ktoś mówił powoli i wyraźnie.

Dialogi w filmach nie są specjalnie skomplikowane, więc zamiast oglądać nasz ulubiony film z polskimi napisami, lektorem lub dubbingiem, możemy włączyć go z napisami angielskimi. Ewentualnie bez napisów, choć jest to już nieco wyższa szkoła jazdy, jednakże prędzej czy później nas „to” czeka.

Co do pisania – zakładamy, że nie mamy przy sobie osoby, która powiedziałaby nam – „hej, użyłeś tu niepoprawnego czasu, zrobiłeś tu literówkę” itd., więc rozsądnie będzie podpatrywać styl pisania na różnych forach i również próbować wypowiadać się, nawet ze słownikiem, sama najczęściej korzystam z tego słownika. Możemy także zacząć czytać lekturę anglojęzycznych blogów i także tam podpatrywać styl pisania, gdyż zdarza się, że użytkownicy na forach powielają różne dziwne błędne schematy, a nam kompletnie nie zależy, by je znać.

Jak nauczyć się angielskiego (mówienia)?

Tu zaczynają się schody. Mówienie zazwyczaj jest ściśle związane z obecnością drugiej osoby, do której to kierujemy swoją wypowiedź. Skoro jednak jesteśmy sami, co mamy zrobić? Zaczepiać Bogu ducha winna rodzinę, znajomych, by nas słuchali? Wyobraziłam to sobie i zaśmiałam się, więc chyba wolałabym tego nie robić.

Warto zorientować się, czy w naszej okolicy są organizowane spotkania osób uczących się angielskiego. W Olsztynie jest to na przykład Olsztyn speaks English. Nie miałam okazji tam być, ale dobrze jest być świadomym takich możliwości.

Co jeśli się wstydzimy? Moja nauczycielka od polskiego kiedyś przechwalała się, że w myślach układa piękne wypowiedzi. Doskonale wiedziała, jak nauczyć się angielskiego. Problemem jest to, że nie jest w stanie wydusić ich z siebie. Prawdopodobnie dlatego, że wstydzi się, boi się popełnić błąd, użyć nie tego czasu co trzeba. To całkowicie normalne i, cóż, typowe dla początkujących. Jeśli wstydzimy wypowiadać się przy kimś, warto jest popróbować samemu.

Dawno temu w Internecie znalazłam listę pytań, na które możemy swobodnie odpowiadać. Jest ich wiele, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Zawsze możemy postawić kamerę przed sobą, nagrywać nasze wypowiedzi i obserwować, co robimy nie tak. O takiej metodzie, co prawda w innej sprawie (ale jednak), mówił Jarosław Kuźniar w podcaście z Michałem Szafrańskim. W ten sposób co najmniej uda nam się wyeliminować zbędne „yyy”, „eee” i inne przerywniki.

Warto też rozejrzeć się po znajomych, czy ktoś zna dobrze angielski i chciałby pogadać z nami w tym języku. Jeśli nie będzie to możliwe – w Internecie jest wiele ofert native speakerów, którzy za odpowiednią opłatą chętnie z nami porozmawiają.

Moją wymarzoną metodą byłoby wyjechać na miesiąc do Wielkiej Brytanii. To niewiele, jednak w tym czasie nie byłoby zmiłuj – trzeba gadać po angielsku. Jednocześnie mogłabym zapoznać się z ichniejszą gwarą, co też jest dużo lepsze, niż bezduszny głos translatora 🙂

Jak zweryfikować efekty?

Pojawiło się pytanie – jak nauczyć się angielskiego – teraz trzeba to zweryfikować. Moim zdaniem najprościej będzie spróbować się odnaleźć w sytuacjach, w jakich chcielibyśmy się odnajdywać – w pisaniu e-maili do klientów, opisywaniu okolicy turystom z zagranicy i tak dalej. W końcu – taki był cel.

Zachęcam do dzielenia się swoimi metodami w komentarzach. Jeśli czytałyście już mój artykuł o rzucaniu palenia, to ten powinien być drugim krokiem do lepszego życia. Miłego dnia!

Dodaj komentarz